Czesław Gluza: wszystko zależy od frekwencji
Dodany przez: Andrzej Drobik, 05/10/2011

Panie starosto, często mówił Pan o sobie jako o samorządowcu. Po co Panu ta „wielka polityka”?
To nie tak. Ja ciągle czuję się przede wszystkim samorządowcem, człowiekiem polityki lokalnej, dbającym o rozwój lokalnej ojczyzny, ale będąc starostą, moje możliwości wpływu na wielką politykę mimo wszystko są dość ograniczone. Chodzi przede wszystkim o sprawę lokalizacji środków finansowych. Chciałbym mieć w tej kwestii więcej do powiedzenia. To dotyczy m. in. służby zdrowia, a więc cieszyńskiego szpitala, ale też na przykład dróg.
To skłoniło Pana do podjęcia decyzji o starcie w wyborach samorządowych?
Interesuję się polityką, a obserwując to co dzieje się w Polsce, jest dla mnie ważne, żeby wygrała Platforma Obywatelska, bo ta partia może zapewnić stabilne rządy. Kierując się zasadą „wszystkie ręce na pokład”, podjąłem decyzję o starcie.
Wierzy Pan w wygraną w tych wyborach? W tym przypadku nie wybiera tylko powiat cieszyński, w dodatku startuje pan z dość dalekiego, szóstego miejsca na liście.
Wszystko zależy od wyborców. Proszę pamiętać, że miejsce na liście wcale nie decyduje o tym, czy ktoś wejdzie do Sejmu, czy nie. O tym decyduje po prostu liczba głosów oddana na danych kandydatów. Przy dość znacznej liczbie głosów, kilka lat temu Śląsk Cieszyński wywalczył dwa mandaty, a więc sporo zależy też od dużej frekwencji w tym regionie.
O szóstym miejscu na liście zdecydował parytet?
Ja nie zabiegałem o wyższe miejsce, choć jestem szefem powiatowych struktur PO. W pierwszej piątce mamy trzy kobiety i niech to będzie odpowiedź na pytanie o parytet.
W tych wyborach Śląsk Cieszyński ma szansę na dwa mandaty?
Tak jak powiedziałem, bardzo dużo zależy od frekwencji i od tego, czy mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego na wybory pójdą i przede wszystkim od tego, czy postanowią zagłosować na swojego starostę.
Jeśli zdobędzie Pan mandat posła, nie będzie Panu brakowało Śląska Cieszyńskiego? Większość czasu będzie Pan przecież spędzał w Warszawie.
Jeśli działa się na niwie publicznej, nie zawsze jest się panem własnego losu. Może jestem staromodny, ale dla mnie działalność publiczna to służba i czasami trzeba podporządkować się wyższym celom. Zresztą jestem przekonany, a nawet mam na to zgodę Platformy, że będę tutaj ciągle obecny i że zachowam wpływ na strategiczne sprawy powiatu. Ja idę do wyborów dlatego, że chcę naszemu powiatowi pomóc.
Mówił Pan o strategii dla Śląska Cieszyńskiego. Co obecnie jest dla naszego regionu najważniejsze?
Te kierunki zostały już nakreślone, kiedy obejmowałem obowiązki starosty. Ochrona zdrowia, w tym Szpital Śląski, to przez ostatnie 3 lata 50 mln złotych przeznaczonych na inwestycje. Pamiętajmy, że to zakład zatrudniający ponad tysiąc osób, a oprócz tego, że dba o naszych mieszkańców, to mamy przecież około 2 mln turystów rocznie. Szpital w Cieszynie to szpital większy od wielu szpitali o randze wojewódzkiej, to też szpital z dużymi osiągnięciami. Mimo to, ten szpital ma kontrakt o kilkadziesiąt milionów niższy niż mieć powinien i tak dalej być nie może. Jako starosta, postawiłem sobie za cel doinwestowanie szpitala, który nie może zostać, tak jak wyobrażaliby to sobie niektórzy, zredukowany do kilku oddziałów. Oprócz tego warto wskazać, że nakłady na ochronę zdrowia w przeliczeniu na jednego mieszkańca Śląska Cieszyńskiego są niższe niż w innych powiatach – to się zmienia, ale nie mając własnej siły politycznej, bardzo ciężko będzie doprowadzić ten proces do końca. Oprócz tego drogi – w ostatnich latach - kolejne 50 mln złotych zostało w powiecie przeznaczone na drogi powiatowe, co widać, chociażby w Ustroniu, Istebnej, Brennej, Pruchnej Chybiu czy Cieszynie, gdzie powstała nowa droga – ul. Ładna-Boczna. Zresztą, mówiąc ściślej, lepszy stan dróg widać w całym powiecie.
A koleje?
W sprawie kolei, to jest czasami jak grochem o ścianę. Przez powiat ma biec co prawda biegła szybka kolej, ale powiedzmy też otwarcie, że ludzie przesiedli się do samochodów.
Może dlatego, że kolej jest w takim stanie jakim jest?
Zgadzam się. Ja jestem gorącym zwolennikiem kolei w Polsce. Pamiętajmy, że na drogach w Polsce ginie co roku małe miasteczko. Nie może być tak, że PKP ogranicza połączenia na tak ważnej dla regionu i urokliwej trasie, jak Katowice – Wisła Głębce. Może to niepopularne przekonanie, ale uważam, że są dziedziny, do których państwo dopłacać musi i jedną z nich jest dobra kolej. Kiedyś było połączenie Kraków – Wisła. Proszę sobie wyobrazić ilu w naszym regionie było narciarzy z Krakowa, mimo że zwyczajowo krakowianie wybierali Zakopane. To zresztą naciski samorządów spowodowały, że nie zlikwidowano całkowicie połączenia kolejowego z Wisłą.
Często mówi się o tym, że młodzi ludzie muszą wyjeżdżać ze Śląska Cieszyńskiego w poszukiwaniu pracy. Czy w Cieszynie jest miejsce na większy biznes, czy taki będzie się kumulował tylko w większych miastach?
Rzeczywiście, sytuacja ucieczki za pracą do dużych miast ma miejsce, takie myślenie przewija się m. in. przy próbie tworzenia aglomeracji śląskiej, ale powinniśmy pamiętać, że aglomeracje z jednej strony pozwalają na rozwój organizmów miejskich, ale z drugiej strony wysysają wszystko wokół, a tak nie powinno być. Ja mam przekonanie, że istnieje miejsce na tzw. prowincji dla dobrego, czystego przemysłu. Problemem w naszym przypadku może być brak terenów, ale chyba większym jest to, że wtedy, kiedy były możliwości ściągnięcia takiego przemysłu, tych szans nie wykorzystano. Przede wszystkim nikt nie myślał o wydzieleniu stref pod działalność przemysłową. Na początku lat ’90 była mowa o terenach przy dwupasmówce na Katowice, ale z różnych przyczyn nie udało się tego zrealizować. Przykładem zaniechanej szansy jest teren po cementowni w Goleszowie, ale o ile wiem, ta sytuacja zmieni się wkrótce na lepsze. Mimo wszystko chciałem podkreślić, że mamy wspaniałych przedsiębiorców, duże firmy, stworzone od podstaw, a przede wszystkim dobrze rozwijającą się średnią i małą przedsiębiorczość. Od dwóch lat razem z prezydentem bielska, starostą bielskim, starostą żywieckim i organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców, organizujemy konkurs na najlepszą firmę subregionu południowego, z bardzo cenioną nagrodą Dedala. W tym roku przypadła ona firmie MOKATE. Oczywiście przydałaby się większa ilość dużych firm, chociażby dlatego, że mamy bardzo wysoko wykwalifikowaną kadrę, zdolnych absolwentów, którzy niestety musi uciekać do wielkich miast.
Dobrze, a czy Pan ma pomysł, jak rozwiązać ten problem?
Przede wszystkim rozmawiam z samorządowcami i biznesem, ale niestety powiat nie dysponuje swoimi terenami. Powinniśmy przyznać, że o rozwoju decyduje wytwórczość, usługi zaś kształtują się przy się dobrze przy rozwiniętej gospodarce. Sam widzę kilka terenów, na których taki czysty przemysł mógłby powstać i wiem, że rozmowy z potencjalnymi inwestorami już trwają.
A może powinniśmy się kierować w stronę umocnienia naszej pozycji turystycznej?
To przez cały czas się dzieje. Nie mamy natomiast monokultury gospodarczej i to jest najważniejsze – to m. in. dlatego omijają nas w znacznej mierze zawieruchy gospodarcze „wielkiego świata”. Jeśli chodzi o turystykę, to musimy poszerzać ofertę w sensie wielości usług, ale także zróżnicowania terytorialnego. Powiedzmy otwarcie, że brakuje porządnych basenów. Podobno mieszkańcy Śląska zostawiają na basenach na Słowacji i w Czechach kilkaset milionów złotych rocznie. My musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej naprawić ten błąd – to co roku tracone, olbrzymie pieniądze.
Ostatnie pytanie: jeśli zdobędzie Pan mandat posła, kto zostanie starostą?
Na to pytanie w tym momencie nie odpowiem, chociaż na pewno zostanie nim ktoś odpowiedni i przygotowany do tej funkcji.
Żadnych nazwisk?
Żadnych. Na razie nie uzyskałem mandatu, więc nie ma o czym mówić. Wszystko w swoim czasie.
Rozmawiał: Andrzej Drobik
„SCI Go!” – to portal społeczno-publicystyczny, który pragnie skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających Śląsk Cieszyńsk na lepsze. Chociaż nie boimy się opisu zjawisk negatywnnych, staramy się pielęgnować twórcze i pozytywne myślenie.